Przyjaciel wie o Tobie wszystko i nadal Cię lubi

Prawdziwa przyjaźń to dar. Kto jej doświadczył, zna wartość, choć nazwałabym to bardziej bezcennością.

W naszym życiu przewija się masa ludzi. Od przedszkola wchodzimy w relacje z rówieśnikami, rodzeństwem, członkami rodziny. Jednych lubimy bardziej, z innymi jest mniej fajnie. Rodzice oczekują, że pokochamy kuzyna Frania, będziemy się z nim pięknie bawić, dzielić zabawkami. Niestety kuzyn Franio puszcza bąki, łamie ulubione kredki i dłubie w nosie. Wolimy szczerbatego Kazia z sąsiedniego podwórka. Tego w dziurawych butach. On zawsze się uśmiecha, opowiada śmieszne historyjki i dzieli się gumą do żucia. Coś w naszym środku podejmuje za nas te decyzje.

Bywa, że bliższa jest nam przyjaciółka niż rodzona siostra. I nie zawsze chodzi o konkurowanie, którą mama kocha bardziej a tata chwali częściej. Te różnice sięgają głębiej i mimo podobnych warunków kształtujących osobowość, różnice bywają ogromne.
Nawet bliźnięta, te dwujajowe, potrafią różnić się diametralnie. Mam w rodzinie takie przypadki i ze zdziwieniem od lat obserwuję. Małe różnice w puli genów, to ogromne różnice w postrzeganiu świata, zachowaniach społecznych, upodobaniach, temperamencie.

Kiedyś wpadła mi oko informacja ( niestety nie bardzo potrafię wskazać źródło, ale jak się doszukam, to uzupełnię), że naukowcy badali podobieństwo puli genowej osób spokrewnionych i takich blisko zaprzyjaźnionych. I odkryli, że osoby wchodzące w bliskie relacje z wyboru, kierujące się intuicją, podświadomością czy jak tam to zwał, są do siebie bardziej podobne, niż rodzeństwo. Ciekawe to bardzo, bo okazuje się, że przyjaźń to coś, co łączy silniej niż więzy kuzynowskie.

W przyjaźni nic nie musimy, ale wszystko chcemy. Dzielić się radością, smutkiem, ubraniem i ostatnim papierosem/ cukierkiem. Połączeni niewidzialną nicią, nie zważającą na czas i odległość, stanowimy magnes. Im bardziej jestem plusem, a ty minusem, ogniem i wodą kamykiem i balonikiem, tym bardziej jesteśmy całością.

Smutne jest życie bez przyjaźni, choćby tej jednej. Ja mam szczęście bo mam aż dwie. I nie chodzi tu o przyjaźń, która ma ogrom lat na liczniku. ( Choć jeden licznik wybił 45 lat) Czasami liczy się siła doświadczonych wspólnie emocji.
Podobno ( piszę podobno, bo znów nie pamiętam skąd wzięły mi się te dane), jeśli przyjaźń przetrwa siedem lat, to ma jest wieczna.
Prawdziwy przyjaciel to ten, który wie o tobie wszystko. Akceptuje bez zbędnych pytań, wspiera, pomaga.

A jeśli kiedyś w środku nocy zadzwoni przyjaciółka i nerwowym głosem oznajmi ” zabiłam męża/kochanka/sąsiada”, to złapię łopatę i pobiegnę mówiąc, ja już jadę a ty pomyśl gdzie zakopiemy zwłoki.

Bo po to są przyjaciele, pomagają.

 

Komentarze