Empatia
Empatia.
Piękne słowo i zachwycająca umiejętność. Niemalże dar niebios.
Zrozumienie drugiego człowieka, odczytanie jego emocjonalnego stanu. Zdolność do „wejścia w jego sytuację”.
Przeciwieństwem empatii jest egocentryzm, czyli JA i reszta świata.
Empatia, to zrozumienie poprzez współodczuwanie.
Rozumiemy uczucia smutku, zagubienia, lęku, poczucia straty.
Rozumiemy tylko wtedy, gdy sami doświadczyliśmy kiedyś podobnych stanów.
Nie dokładnie takich samych, bo przecież każdy z nas jest inny,
Żeby jednak nie poczynić wyłącznie oczywistości, chciałabym w temacie empatii, poruszyć temat neuronów lustrzanych.
Wg wyszukiwarki Google „Są to grupy komórek nerwowych, czyli neuronów, które aktywują się podczas wykonywania pewnej czynności bądź obserwowania jej u innych. Spełniają niezwykle ważne funkcje: pozwalają lepiej rozumieć rozmówcę, czuć to, co on, a nawet przewidywać jego intencje. Neurony lustrzane stanowią więc fundament empatii.”
Patrząc na czyjąś twarz, prawie zawsze jesteś w stanie odgadnąć stan emocjonalny, chwilowy nastrój.
Twoje neurony, rozmieszczone niezwykle mądrze i pieczołowicie, przez matkę naturę, ewolucję, czy w co tam każdy z nas wierzy, robią robotę. Zanim jeszcze mózg przetworzy sygnały, ruch ust, drgnięcie policzków, zmrużenie oczu.
Kiedy ktoś się do ciebie uśmiechnie, odpowiadasz uśmiechem w sposób niekontrolowany.
Twoje neurony wysłały uśmiechnięty sygnał do moich neuronów i wszystko jasne.
Teraz możemy porozmawiać.
Kiedy jesteś z kimś blisko, potrafisz odczytać jego emocje, zanim którekolwiek powie słowo.
Empatia.
Co się z nią dzieje, gdy poszalejemy z botoksem?
Czy zrobienie „kuku” neuronom na naszym pięknym obliczu, nie ograniczy czasem zdolności mimicznych? Czy nie zablokuje możliwości „porozumiewania się twarzą”, ograniczy ekspresję, wyrazistość?
Czy w związku z tym, na poziomie porozumiewania pozawerbalnego, które to akurat nie jest magią ani jakimś wymysłem, nie nastąpi blokada, zahamowanie, impas?
Czy podświadomość, kontakt twarzą w twarz, zazwyczaj intymny i nie pozostawiający wątpliwości co do stanu emocji, nie stanie się ślepą uliczką?
Pozostaną słowa i gestykulacja. A kiedyś, gdy chłopak chciał cię pocałować, twoje neurony wysyłały sygnał zgody, zanim się zorientowałaś.
Wystarczyło tylko spojrzenie.
Obserwuję w lustrze swoje zmarszczki. Z każdym tygodniem pojawia się nowa. Naciągam sobie skórę palcami i patrzę, jakbym wyglądała taka wygładzona, wypełniona, ostrzyknięta. Obco.
Widzę sławne osoby, którym zabiegi odmładzające zmieniły rysy twarzy. W skrajnych przypadkach przypominają maski. Są też tacy, którzy dali sobie zgodę by być sobą i to z nich chcę brać przykład. Nawet gdy będę pomarszczona jak suszona śliwka.
Coraz trudniej w świecie o empatię. O zrozumienie drugiego człowieka.
Czy nie trudniej też nam samym byłoby pokazać prawdziwe uczucia, twarzą zamrożoną niczym lód.
Bądźmy sobą. Zwłaszcza gdy wielkimi krokami zbliża się czas kłapiących sztucznych szczęk.
Porozumienie bez słów może być bardziej romantyczne. ( I estetyczne.)
Czego sobie i Tobie życzę.

Komentarze