Pokochaj Siebie

„Żyj pełnią życia; inaczej popełniasz błąd. Nie jest szczególnie ważne, czym się zajmujesz, jeśli tylko masz życie w swoich rękach. Bo jeżeli nie miałeś życia, to co miałeś…. Co się raz straci, jest już stracone, nie zapominaj o tym… Właściwa chwila to każda chwila, którą człowiek będzie miał szczęście przeżyć…. a więc żyj!”.

Środowy poranek, chwila z książką, która akurat leży pod ręką. W głowie i duszy nastrój niższy niż przez ostatnie dni. Jednak słońce to gigantyczna siłą napędowa i generator endorfin. Więc bez słońca wkrada się smutek jakiś i nostalgia. Kawa dziś nie smakuje. Najchętniej wróciłabym do łóżka, przesypiając dzień z nadzieją, że kiedy się obudzę, to za oknem znów będzie wiosna. Ale może przespałabym coś ważnego?
Coś ciekawego? Jakiś kawałek życia wessałaby bezpowrotnie czarna dziura?
A może to jest właśnie to trzymanie życia w dłoni?
Kiedy potrzeba, gonię czas, ale kiedy czuję wolniejsze bicie serca, to odkładam „sprawy”, na potem. Ten czas zatrzymania, spowolnienia, drzemki, to także dobry czas. Mój, od początku do końca.
Nie jestem perpetum mobile. Zwyczajnie zmieniam tempo, zatrzymuję się, by znów móc pobiec, kiedy zajdzie potrzeba.
Lubię dużo od siebie wymagać. Zdarzało mi się w tych wymaganiach przesadzić. Kiedy jednak wsłucham się w ciało, jego mądrość, to ono osadzi mnie czasem w miejscu. Nie mam pretensji. Jestem wdzięczna. Gdyby nie jego mądrość, być może zajechałabym się jak koń pod Morskim Okiem.
W tej pogoni za celami, marzeniami i samorealizacją.

„Gdy spojrzysz wstecz na swoje życie (…) , zauważysz, że rzadko żałuje się tego co się zrobiło. Zazwyczaj żałuje się tego, czego się nie zrobiło.”

Nikt nigdy nie zrobił wszystkiego. To, że chcę więcej nie oznacza, że mam pożerać świat wielką, nienasyconą gębą.
Dzisiaj być może, moja życiowa produktywność będzie skandalicznie niska. Może nie posunę się do przodu w realizacji celów ani o milimetr.
Może moja dusza i ciało mają na dziś inne plany.
Nie będę się z nimi spierać. W końcu są mną. Wolę więc przyjacielską relację.
Czyli jak w Ulicy Sezamkowej, sponsorem dzisiejszego dnia będą słowa spokój i relaks, a cyferką zero.

( Książka, która szczęśliwym trafem leżała obok, to Wayne W. Dyer „Pokochaj siebie”. Z niej zaczerpnęłam cytaty.)

Komentarze