Zabawa w dorosłość
Czy twoje wewnętrzne dziecko nie jest zbyt zajęte byciem dorosłym?
Zapomina, że można śmiać się z drobiazgów, bawić byle czym, tworzyć wciąż coś nowego z niczego i nieustająco uczyć się i poznawać świat?
A może wierzy, że bawi się w dorosłość.
Naśladuje wyniesione z domu wzorce.
Dorosły musi być zabiegany. Mieć plan na wszystko.
Wracać z pracy zmęczony i w złym humorze.
Musi pokrzykiwać na dzieci, psa i partnera.
Musi być poważny, bo taka jest dorosłość. Bez krztyny spontaniczności, z nadmiarem powagi i logiki.
Dorosłością rządzi racjonalność. Twarde wyliczenia, co się opłaca a co nie.
Dorosły wie lepiej. Zna się na wszystkim. Wszystko potrafi.
No może, oprócz paru istotnych rzeczy.
Już nie potrafi cieszyć się piękną pogodą. Kwiatami na klombie, ptakami na drzewie. Cieknącymi lodami, lizakami i kisielem z owocami.
Nie bawi go nadawanie chmurom kształtów zwierząt. Rysowanie na chodniku.
Zawieranie znajomości bez kombinowania, co mu ta znajomość załatwi.
Rysowanie laurek, z wierszem wymyślonym w ułamku chwili.
Nie bawi go robienie zabawnych kanapek, jedzenie pizzy głową w dół, zjadanie jabłek z ogryzkiem.
Nie bawi go książka, ( przecież musi być poważna).
Nie bawi go banalny film, ( nie ma nagród na festiwalach).
Nie bawi spontaniczna wycieczka do lasu, ( bo komary, kleszcze, deszcz).
Ten udawany dorosły stal się z czasem prawdziwym dorosłym.Takim jak w krzywym zwierciadle widziało go dziecko.
A przecież dorosłość to nie smutek i dramat.
To cała masa przywilejów o których marzyło dziecko.
Czyż nie jest powodem do radości, że możesz chodzić spać późno. Oglądać filmy dla dorosłych, wybierać co zjeść, w co się ubrać, dokąd pójść.
Przecież chciałeś dorosnąć, by wreszcie robić to na co masz ochotę.
Jak ci z tym idzie?

Komentarze