Dzień: śr Sie 28

Codziennie

Piję kawę, świat poczeka

Poranny pośpiech zmienia się w przedpołudniowe przyspieszenie, południowe spóźnienie i wieczorną gonitwę.
Przede wszystkim myśli.

Zauważyłam, że zmiana systemu dobowego pracy, znacznie mnie uspokoiła. Chodzę do łóżka wcześniej i zdecydowanie wcześniej wstaję. Zyskuję tak ze dwie godziny funkcjonowania w dziennym świetle. A, że teraz dzień zaczyna się słońcem, jest cudownie. Mam czas na spokojne śniadanie i celebrowanie porannej kawy.

Nie cierpię pić kawy w pospiechu. I parę kartek mądrej książki, bo o poranku mój umysł jest chłonny.

Podobno ludzie funkcjonują jak sowy lub skowronki. Kiedyś byłam sową. Zdecydowanie. Teraz bliżej mi do skowronka.

Poranny rozruch nie jest brutalnym wyrwaniem ciała i mózgu z innego świata. Sennego, spowolnionego i absolutnie poziomego. Budzę się od kilku miesięcy bez budzika. W naturalny sposób, po zakończeniu kolejnej fazy snu.

To taki kolejny krok w kierunku nawiązania przyjacielskiego dialogu z ciałem.
Mam wrażenie, że często go nie słuchamy.
Dopiero kiedy zaryczy gromkim głosem bólu kręgosłupa, bezsennością czy depresją, stajemy zaskoczeni, że ciało ma swoje prawa.

A ma.
Ma prawo do wystarczającej ilości snu, odpowiedniego pożywienia, kontaktu z naturą, ruchu na świeżym powietrzu.

Dawniej przed okresem wyjątkowo natężonych obowiązków w pracy, kupowałam zgrzewkę energetyków. Podkręcałam się i goniłam po czternaście godzin na dobę. Byłam młoda i delikatnie mówiąc nierozsądna.
Od razu mówię, że przyszło mi za to zapłacić. Tak w sumie, to płacę do dziś.

Jednak każdy musi dojść sam do tych mądrości.

Niestety.

Uczenie się na własnych błędach jest najskuteczniejszą metodą zdobywania mądrości życiowych.

Ile byśmy my, ci starsi nie krzyczeli, nie argumentowali, doradzali z dobroci serca, to na nic.
Każdy musi sam zdobyć swoją mądrość.
I oby wystarczyło czasu by zrobić z niej użytek.

Komentarze

baner dolny