Oczekuj nieoczekiwanego wakacyjnie

Oczekiwania
Życie chwilą, praktykowanie obecności, akceptacja rzeczywistości. Wszystko na tak, tylko w momencie mierzenia się z nowym, okazuje się, że co do tego nowego istniały oczekiwania. Może niezbyt precyzyjne, dopięte na ostatni guziczek.

Jeszcze nie potrafimy powiedzieć jak ma być, ale zdecydowanie nie tak.

Wyjechałam nad polskie morze. Kurort nie z tych z najwyższej półki, ale całkiem popularny. Dedykowany rodzinom z dziećmi, co dało się zauważyć od razu, na ulicy.
Szum, gwar, żeby nie powiedzieć hałas i harmider. Przelewające się bulwarem, obładowane plażowymi rekwizytami jednostki, niczym niekończąca się karawana wielbłądów.

Pierwsze wrażenie? Za dużo ludzi, za dużo hałasu, za dużo bodźców.
Nie tego oczekiwałam od odpoczynku. Musiałam się jednak przekonać, że to  nie mój klimat. Do pewnych rzeczy się dojrzewa , z innych wyrasta.

Dla mnie odpoczynek to nie stłoczone na gorącym zaśmieconym piasku ciała. Upakowane na gęsto, ogrodzone parawanami grupki, strzegące swojego kawałka plaży. Jakby mogli, grodziliby drutem kolczastym i pod prąd.

I właściciele piesków, z których spora gromada nie ma  zwyczaju sprzątania po pupilu. Ja sama niestety długi czas szukałam kosza, do którego chciałam wyrzucić skarby po mojej Nikusi.

Do linii wody idzie się niczym po polu minowym, tu ręcznik, tu kocyk, gdzie nie gdzie namiocik.
Ech, odpoczynku mój, gdzieżeś ty.
Zdecydowanie nie tu i nie teraz.
Co więc skłoniło mnie do przyjazdu w to mało magiczne miejsce?
Nostalgia, bo znałam je przed wieloma laty. Jako młoda mama, z dwójką dzieci, spędzająca spokojne wakacje nad morzem. Było spokojnie, momentami nawet pustawo. Dzieci małe, ja młoda. Wszystko przed nami.

Siedzę wieczorem przy tablecie, i oddaję się retrospekcji.
Jak długą drogę przeszłam od mojego ostatniego tutaj pobytu? Które z marzeń i planów udało się zrealizować, jaka część straciła na aktualności?

Na linii czasu minęło ok 15 lat.
Miasteczko rozrosło się w kurort, dzieci dorosły. Oczekiwania? Kiedyś miałam ich zdecydowanie więcej. Oczekiwałam od siebie i świata. Dziś zdecydowanie mniej oczekuję a więcej akceptuję. Daję światu prawo by był niedoskonały, sobie, by czasem odpuścić.

Nie oddawać się nocnemu wakacyjnemu szaleństwu, jeśli nie mam ochoty. Przegapiać wschody i zachody słońca, bo w objęciach poduszki śnię przyjemne sny.

Czas wszystko zmienia, rosną domy drzewa, dzieci. Przybywa lat i centymetrów w biodrach.
Najwięcej przybywa jednak szacunku dla  zmienności. Ruch, rozwój i zmiana napędzają ten świat. I wiele jest prawdy w powiedzeniu, że życie to ciągły rozwój, a to co nie rośnie, umiera.

Urosnąć nie mam już szansy, stawiam zatem na rozwój i od jutra postaram odnaleźć się, w tej nieoczekiwanie hałaśliwej wakacyjnej radości.

Komentarze