Nauka latania

Nowy rok zaczyna się dwa razy.

Raz w styczniu, drugi raz po wakacjach.

Zaczyna się pierwszego września, gdy rozgrzane słońcem pociechy, z poczuciem ulgi ( delikatnie podszytym poczuciem winy), wysyłamy do szkoły. Pusty dom staje się oazą ciszy, tak upragnionej po chaotycznych, hałaśliwych tygodniach.

Kochasz swoje dzieci nad życie, ale ich dwumiesięczna, permanentna obecność, zasiała ziarenka frustracji, wydobyła na światło dzienne mordercze skłonności i chęć ucieczki na inną planetę, choćby na jeden dzień.

Jeden cichy dzień, bez bratersko siostrzanych konfliktów, walki o dostęp do komputera, telewizora, kanapy, lodówki, łazienki i nade wszystko, konsoli do gier. Nieziszczalne marzenie.

Ech, rodzicielstwo. Najpiękniejsze i najbardziej stresogenne zjawisko w świecie emocji.

Zaczyna się szkoła. Radość z chwil ciszy zostanie opłacona. Nie ma nic za darmo.

Poranna pobudka, to jak wyrywanie stuletniego dębu z korzeniami. Ciągniesz, wołasz, rwiesz ( także włosy z głowy). Straszysz spóźnieniem, wiadrem wody wylanym do łóżka.

Im więcej luzu w twoich pociechach, tym więcej paranoi w tobie.  Trzęsiesz się nad niezjedzonym śniadaniem. Produkujesz uparcie kanapki, które konsekwentnie wracają do domu, w nienaruszonym opakowaniu.

Ogarniasz strój na w-f, licie do zielnika, bibułę na plastykę, lektury z biblioteki. Bo twoja pociecha jest uczniem.

Bo oceny przynoszone ze szkoły, zadecydują o przyszłym losie, ukochanych dzieciątek.

Niestety jest w tym ogrom prawdy.

Tak działa system.

A jak działa życie? W moim odczuciu, zupełnie odmiennie.

Bo kiedy kończy się edukacja, zaczyna się szkoła życia. Jedna z drugą mają niewiele punktów stycznych. A szkoda.

Czego warto warto byłoby uczyć? W czym wspierać?

Kilka moich, zupełnie subiektywnych propozycji, których znajomość i umiejętność praktycznego wykorzystania, zaprocentuje w realnym świecie.

-Jak nawiązywać, utrzymywać i rozwijać relacje. Koleżeńskie, przyjacielskie, partnerskie. Bo nikt nie jest samotną wyspą. Łatwiej wtedy o pomoc i wsparcie. Łatwiej o empatię i zrozumienie. Życie towarzyskie mózgu nie jest żartem. On bardzo potrzebuje innych mózgów, by w dobrej kondycji rozwijać się i zbyt szybko nie starzeć.

-Jak dogadać się z własnymi emocjami. Radzić sobie ze stresem. Łagodzić jego skutki. ( By młody człowiek czuł, że ma prawo do smutku, radości, gniewu. I własnego zdania.)

-Jak odkrywać, utrzymywać i wzmacniać, poczucie własnej wartości. ( Tej niekoniecznie przekładanej na cyferki w dzienniczku.)

-Jak działa system podatkowy i że nic nie spada z nieba.

-Jak rozwijać przedsiębiorczość, kreatywność.

-Jak dbać o ekologie, naturę, przyrodę, ekosystem.

-Jak czerpać wiedzę z podróży, książek, internetu. ( Odsiewając prawdę od fake newsów.)

-Jak dbać o zdrowie, kulturę fizyczną, zbilansowaną dietę.

Znalazłoby się jeszcze pewnie trochę drobiazgów, które zebrane w pakiet, mają istotne znaczenie.

Na razie jednak, drogi rodzicu, to wszystko spada na ciebie.  Wprowadzaj więc pociechę w świat realiów. Systematycznie pokazuj jak działa świat poza systemem. Przekonuj, o tym jak codzienne, własne wybory, mają wpływ na pozytywnie kształtujące się jutro.

Nie licz na system. On sobie sam ze sobą nie radzi.

A młode orły, wilki, czy ludzkie istoty, będą radziły sobie w życiu tak, jak ich tego nauczymy.

 

 

Komentarze