Dzień: pt Sty 25

Codziennie

Marzenia czynią człowieka ludzkim

„Najpodlejszym złodziejem jest ten, kto okrada siebie z marzeń.”

To chyba powolne wchodzenie w dorosłość jest czasem, kiedy bledną marzenia. Uczymy się, wchodzimy na ścieżkę kariery, myląc je z ambicjami. Ciągle czegoś chcemy, potrzebujemy, za czymś gonimy. Często za tak zwana stabilizacją, za własnymi czterema ścianami, dobrym praktycznym i bezawaryjnym samochodem. Kiedy biologiczny zegar zaczyna tykać głośniej, baczniej rozglądamy się za partnerem, z którym stworzymy związek. Chcemy mieć dzieci. Posiadać je tak, jak dobra doczesne, by móc powierzyć komuś  niespełnione pomysły na życie. Przedłużyć ród, sprostać normom społecznym.

Czasem tylko zamarzy się nam egzotyczna podróż z plecakiem, stopem, motorem, kamperem. Zamarzy się nam lekcja baletu, gry na gitarze, kurs rysunku.

Ale jest przecież tyle rzeczy, które trzeba tak bardzo. Rozsądek podpowiada logiczne rozwiązania, a dusza powoli usycha pozbawiona jednej z istotnych pożywek, marzeń.

Nie dajemy sobie do nich prawa. Szacujemy kosztowność, nierealność, niepotrzebność. W najlepszym przypadku, odkładamy na bardziej dalej, niż bliżej nieokreślony czas. Wiem z doświadczenia, że czas jest wartością nienegocjowalną. Kradniemy go marzeniom, oddając codzienności, obowiązkom, rutynie. Nadgodzinom w pracy, godzinom w korkach, na kanapie, nudnym rodzinnym nasiadówkom.

„Marzenia zawsze brzmią głupio, gdy ujmuje się je w zwykłe słowa”

Czujemy, że czegoś nam brak. Niby w życiu jesteśmy ustawieni, to osławione poczucie stabilizacji, zamiast uskrzydlać, niepokojącą wzmacnia siłę grawitacji.
Nie ma równowagi między energią a materią, duszą a ciałem, fantazją a logiką. Oddajemy się we władanie racjonalności, bo nie potrafimy ubrać w słowa marzeń, by w logicznej dyspucie przedstawić je umysłowi. Może chodzi tylko o słowa? By wypowiedzieć je na głos i zrozumieć czy marzenie ma jeszcze moc, czy jest już li tylko cieniem? Może werbalizowanie potrzeb duszy, wytyczy ścieżkę do racjonalnego zaplanowanie na płaszczyźnie rzeczywistej.

Stoimy przed otwartymi drzwiami lodówki, bo czujemy głód. Nie chcemy kiełbasy, sera ani jogurtu. Może pomidor, albo ogórek? To delikatne ssanie, które prowadzi rękę do ogórka kiszonego, może być objawem niedoboru witamin.

Patrzymy w niebo, pozwalając uciec tramwajowi, czekamy na balkonie na spadającą gwiazdę, zanurzamy się wzrokiem w zieloną kępę krzaków? Czego nam potrzeba, do czego tęskni dusza?

Tu już nie będzie tak prosto jak z ogórkami. Nauczyliśmy się słuchać ciała,dogadujemy się z nim zapominając o coraz cichszym głosiku zwanym duszą, intuicją, wewnętrznym ja.

„Niektórzy patrzą na świat i pytają: Dlaczego? Inni patrzą na swoje marzenie i pytają: Dlaczego nie?”

Kiedy już nawiążemy dialog, pojawią się kolejne pytania. Jak, kiedy, z kim i to najtrudniejsze, za ile. Podobno największym wrogiem marzeń jest pusty portfel. Kłam zadadzą tym twierdzeniom wszyscy ci, którzy z mozołem gromadzili środki, zamiast szukać wymówek. Szukali sposobów, metod, sponsora. Samochód zamieniali na bilet na koniec świata. Wyjeżdżali w Bieszczady by tam budować własnymi rękoma ekologiczny dom z drzewa i gliny. Płacili pracą za zdobycie potrzebnych kompetencji. Szukali sposobów, za nic mając wymówki i przestrogi tych rozsądnych. Tu mówię o tych dużych marzeniach i tych jeszcze większych.

A co z tymi, których spełnienie jest na wyciągnięcie ręki?
Żeby napisać książkę, wystarczy zeszyt i długopis.  Kawałek płótna i kilka farb by namalować obraz. Napisać wiersz, spędzić samotny weekend w spa, lub zwyczajnie na działce, bez dzieci i telefonu. Góra marzeń na spełnienie których nie potrzebna jest wygrana w lotto.

Odkładane na półeczkę, pokrywają się kurzem zapomnienia, a my najzwyczajniej w świecie cieszymy się że je mamy. Raz na jakiś czas dokładając następne.
Mamy godną pochwały kolekcję niespełnionych marzeń, którymi możemy dokarmiać raz na jakiś czas chandrę i depresję.

„Marzenia są jak dzikie koty, które uciekają z miasta, chodzą własnymi ścieżkami, po czym wracają obdarte i obolałe w rzeczywistość”

Są marzenia i są porażki. Życie może zagrać najczarniejszy scenariusz. Czy z lęku przed porażką nie podejmować próby? Odpuścić i patrząc z zawiścią na tych którym się udało? Wzięli w swoje ręce marzenie i dbali o nie jak o własne dziecko. Odpowiedzialnie, z miłością, mądrością i zasadami. Czasem to dziecko-marzenie wyrośnie na noblistę, a czasem na zwykłego blogera.
Bo z marzeniem jak z grzechem, lepiej zgrzeszyć i żałować, niż żałować, że się nie zgrzeszyło.
My wybieramy.

„Marzenia się spełniają. Bez tej możliwości natura nie podburzałaby nas do posiadania ich”

Różnimy się od zwierząt tym, że potrafimy myśleć abstrakcyjnie, długofalowo planować, wyciągać wnioski. Potrafimy marzyć. Taką mamy naturę i to jest piękne. Potrafimy też zachować równowagę pomiędzy imaginacją a rzeczywistością.
Marzenia nie są ekskluzywnym towarem. Mam wrażenie, że nie wybiegają aż tak bardzo poza nasze możliwości sięgnięcia po nie. Umysł jest mądry i nie wygeneruję potrzeb „nie z tej ziemi”.
Bo to co jest ponad miarę nie jest marzeniem, a pożądliwością.

Ale to już zupełnie inna i całkiem brzydka bajka.

Mądre cytaty autorstwa Ewa Nowak, Agnieszka Lisek, George Bernard Show, John Hoyer Updike

Komentarze

baner dolny