Mała nadzieja na niemożliwe

Nowy rok, kolejny.

Jeśli poprzedni nie spełnił oczekiwań, to żegnasz go bez żalu.
I witasz nowy z nadzieją.
Czasem z taką małą nadzieją na niemożliwe, czasem z ogromną nadzieją na to, że zmieni się wszystko i nic nie będzie takie jak wcześniej.

Żaden dzień się nie powtórzy, to ty powtórzysz wczorajsze błędy, powielisz nawyki, wkroczysz na stare znajome ścieżki.
W klepsydrze życia coraz mniej piasku.
Wystarczająco jednak, by zrobić coś, co da nadziei wątek i osnowę do uplecenia ciekawego w fakturze i kolorze roku.

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, chyba, że z uporem maniaka wybierasz najgłębszy nurt, by zmoczyć się po pachy, złapać przeziębienie i mieć żal do świata, że karnawał przebrzmiał przy dźwiękach kaszlu, kataru i szczękania zębami.
A przecież są mosty, łódki i inne ustrojstwa ułatwiające życie. I zawsze można przejść się wzdłuż nurtu.
Utrudnianie sobie życia z przekonaniem, że cierpienie uszlachetnia, to nawyk wyniesiony z domowych tradycji i religijnych kanonów.

Ja czuję się szlachetnie, jeśli zabiorę ze spaceru po lesie, kilka cudzych śmieci.
Podrzucę do schroniska paczkę karmy i stary kocyk.
Podsunę mrówce walczącej z nurtem w kałuży, kawałek patyka.
Podzielę się ostatnim kawałkiem czekolady.
Żadna z tych czynności nie wiąże mnie z cierpieniem.
Każda z tych czynności sprawia, że czuję się lepiej.
Pomagam światu stać się okruszynkę znośniejszym.

Wszystko jest energią. Przepływającą przez przestrzeń, przedmioty nieożywione i te jak najbardziej żyjące.
Emocje są energią, wpływającą na otoczenie.
Dobre emocje robią dobrą robotę.

Jeden radosny osobnik, wchodzący do pokoju pełnego ludzi, podnosi poziom samopoczucia u wszystkich. Dzieli się światełkiem, wywołuje nieśmiałe uśmiechy, dodaje lekkości rozmowom.
Jeden gbur, smutas i czarnowidz, zgasi wszystko co grozi uśmiechem. Wleje do otoczenia truciznę czarnych myśli,

Kim jesteś?
Koszem pełnym stokrotek, aromatycznych jabłek, rozpływających się w utach czekoladek?

A może nosisz w podręcznym bagażu szpilki, drobno tłuczone szkiełka i rozsypujesz zupełnie nieświadomie w miejscach, gdzie biegają psy a ludzie chodzą boso.

Brzmi okrutnie, bo przecież każdy chce być dobry. I te szpilki w dobrej wierze.

Nadzieja na lepszy świat, lepsze jutro, lepszy rok, zależy od tego co dźwigamy i co wysyłamy.
Co zgubimy i co wyrzucimy świadomie.

Nie będzie lepiej, jeśli nie będę lepsza, jeśli nie będziesz lepsza, jeśli nie będziesz lepszy.
Czasami pomaga mądrość, świadomość i wiedza.
Zazwyczaj jednak chodzi o tę miękką, ciepłą puchatą kuleczką w środku. Gdzieś w okolicach serca, dzięki której chcesz dać światu tę łagodną otulinkę.

Bądźmy dobrzy.

Bądźmy odrobinę lepsi niż wczoraj.

Bo tylko tak mogą spełnić się te małe nadzieje na niemożliwe.

Komentarze