Łapy precz od mojego życia

Ja, na twoim miejscu..

Na twoim miejscu zrobiłabym tak. Lub bym nie zrobiła. Zachowałabym się, nie zachowała…
Hola, hola?
Nie jesteś na moim miejscu.
Nie masz w głowie moich doświadczeń, klęsk, nauczek, sukcesów.
Nie czujesz moich emocji.
Nie odbyłaś moich podróży, nie straciłaś moich bliskich.
Nie bolą cię moje plecy, kolana i głowa.
Nawet okulary masz z innymi soczewkami.

Oglądasz świat z zupełnie innej perspektywy, Poprzez swoje historie i wspomnienia.
Własne doświadczenia i kompetencje.

I nigdy nie byłaś ani nie będziesz na moim miejscu.

Świat roi się od doradców.
Medyków amatorów.
Domorosłych psychologów, mentorów, coachów.
Każdy z nich wciska mi pełne garści porad.
Z dobrego serca, ludzkiej życzliwości.
Z chęci zdjęcia mi z barków cierpienia, kłopotów, ciężaru podejmowania decyzji.

Kompetencje tej rzeszy życzliwców potrafią być porażające.
Przerażające zaś jest to, że dotyczą mojego życia.

Czy jestem dla świata jak otwarta księga?

Być może, ale pisana szyfrem, którego nawet enigma nie przetłumaczy.

Skąd bierze się chęć naprawiania cudzego życia.
Być może to rodzaj treningu, testu, do rozwiązania, zanim zacznie się rozplątywać własne, skłębione nitki losu.

Nie da się spojrzeć na własny świat z zewnątrz, a na cudzy? Właściwie nie ma innej opcji.

Pomimo osobistych buntów, uprzedzeń i przekory, zdarza mi się posłuchać.
Bo a nuż to spojrzenie obcego oka ujrzy więcej. Z góry, z dołu, z lotu ptaka.
Tak jak własny głos słyszany w głowie brzmi inaczej, niż odsłuchany na taśmie.

Trudno balansuje się na taj linie granicznej, pomiędzy cudzą życzliwością, wścibstwem, złośliwością, arogancją, a mądrością życiową innej osobowości.
Pomiędzy własną wizją, własnym temperamentem, marzeniami i planami, a obcym głosem.
Głosem rozsądku, wsparcia, ograniczenia i zahamowania.

Co zostaje?
Odwieczne poszukiwanie złotego środka. Tego magicznego punktu w którym świat zatrzymuje się na chwilę, okazując całą swoją mądrość, nieprzewidywalność, piękno.

Nie ulega wątpliwości, że w kwestii zarządzania własnym losem, jestem najbardziej kompetentną specjalistką.
Jednak najlepsi specjaliści szukają wsparcia u innych specjalistów.

I tu jawi się słowo kluczowe! SZUKAJĄ.

Jeśli więc nie potrzebujesz rad, podziękuj i rób swoje.
Jeśli potrzebujesz, poproś, zapytaj, przełóż na własny język.
A potem rób swoje.

Bo pomimo szczerej chęci, sympatii, miłości i wsparcia doradców, konsekwencje spadną na mnie.

Ale spadną też nagrody, sukcesy i chwała.

Kto nie ryzykuje, ten w kozie nie siedzi, to z kolei mądrość życiowa mojego dziadka.
Zgadzam się z nią.
I to jest absolutnie moja decyzja.

Komentarze