Konserwatysta, despota, strateg
Mózg jest despotą.
Kiedy ostatni raz zdarzyło Ci się podjąć decyzję, której nie sugerował?
Pomijając stany zakochania, bo to jedyny moment, gdy zazwyczaj przegrywa batalię o władzę.
W odwiecznym konflikcie serca i rozumu, rozum nakazuje słuchać…. no właśnie, samego siebie.
Tak długo byliśmy uczeni, że on, ten najwyższy, ma pełnię władzy i decyzyjności.
Jest nieomylny, bezstronny, logiczny i rozumny.
Jest logiczny. To jedyny fakt. Pracuje tylko i wyłącznie na powierzonych materiałach. Nawet jeśli wygeneruje coś nowego, to tylko operując znanym.
A teraz wyobraź sobie artystę, innowatora, pracującego wyłącznie rozumowo.
Bez tej odrobinę szalonej nutki wizjonerstwa.
Ze szczyptą nierzeczywistości w tle. Z nierealnością pomysłów.
Jak szybko wyszlibyśmy z jaskini, gdyby zupełnie nieracjonalna ciekawość, podparta nielogiczną i obarczoną ryzykiem, odwagą.
Otwarcie się nie nierozumowe doświadczanie siebie, świata, życia, pokazuje nowe możliwości.
Leonardo da Vinci był przede wszystkim artystą.
Miał talent, ale miał też wolny umysł, nie zamknięty w czterech ścianach konserwatywnego mózgi. Może dzięki jakiemuś błędowi genetycznemu, zyskał połączenie obu półkul.
Swoimi projektami wyprzedził czasy, bo nie dał się zamknąć racjonalności.
„Uprawianie sztuki”, to idealny sposób na rozwój. Na wszechstronność i dostęp do podświadomych pokładów wiedzy.
Działanie na „pełnym mózgu”, gdzie i jedna i druga półkula robi swoją robotę, przyniesie zdecydowanie większe efekty, niż praca na pół gwizdka.
Czemu gra na skrzypcach poprawia zdolności matematyczne.
Malowanie poprawia wyobraźnię przestrzenną, uczy podejmowania decyzji, daje poczucie wpływu.
Robótki ręczne synchronizują połączenie oko-ręka.
Taniec jest jak aerobic dla mózgu. Łączy słuch, wzrok, ruch i emocje.
Boleję nad tym jak bardzo ograniczona jest edukacja artystyczna w szkole i jak mało w niej swobody, by wyrażać siebie.
Cała nadzieja w tych, co gonieni podświadomym impulsem, sięgają po farby, kredki, markery i nie obawiając się ocen, tworzą coś. Cokolwiek, bez sensu i potrzeby innej niż ta emocjonalna.
Tym sposobem udrożniają połączenie pomiędzy tą mądrą i tą piękną częścią umysłu.
W takich momentach tworzą się rzeczy i zjawiska dobre, mądre i piękne.
Sztuka czyści przedpole dla szczęścia.
A zatem, słowami Arno Sterna, bądź szczęśliwy, jak dziecko, które maluje.

 

Komentarze