Kochanka cała w pierogach

Droga do serca mężczyzny prowadzi przez żołądek. Tak mawiała babcia.

Lepiła setki pierogów, gotowała bigosy, smażyła kotlety. Nie piekła ciast bo nie potrafiła. No cóż, nie każdy musi być specem od wszystkiego.

Podążając tą drogą, jako świeżo upieczona małżonka, rzuciłam się w wir kulinariów, ze zdziwieniem obserwując, że mojemu mężowi zupełnie nie o to chodzi. Zawartość garów oczywiście spożywał, chwalił, brał dokładki. Ale kiedy w garach nie było nic, to absolutnie nie było dramatu.

Ważne, żeby łóżko nie było puste.

Żona, to taki multifunkcjonalny robot. Czasem dziewczyny, same ustawiamy się w tej roli.  Choć dotyczy to bardziej mojego pokolenia, więc przejdę na czas przeszły. Było pucowanie okien, polerowanie kryształów, trzepanie dywanów. Lepienie tych kultowych pierogów. Prasowanie koszul, podkoszulek, skarpetek i gaci. By partner był elegancki, schludny i pachnący, kiedy idzie w świat. ( Do Pracy, w delegację, na spotkanie z kolegami.)

I kiedy już wszystko było ogarnięte, pozostały czas można było przeznaczyć na zadbanie o siebie. Fryzjer, paznokcie, książki i czasopisma, by utrzymać świeżość intelektu. Ha, ha, ha… Pamiętacie jak to było?

Ile tego czasu dla siebie można było wykroić? Kwadrans? Pół godziny? Tyle, żeby spokojnie wziąć prysznic, umyć włosy, zęby…. Na ładne wymodelowanie fryzury, przynajmniej ja, nie bardzo miałam czas.

Wiadomo, że gros czasu zabierała opieka nad potomstwem. W moim środowisku i czasach, cedowana tylko i wyłącznie na kobietę. Z zachwytem patrzyłam, jak kilkanaście lat po mnie, moi młodsi bracia dzielili się opieką nad dziećmi z partnerkami.  I nie upuszczali na ziemię potomków, zmieniali pieluchy… Magia.

Wracając do moich czasów. Nie lepiłam pierogów. Nie lubiłam tego robić i chyba jak ostatni zwyrodnialec, wolałam posiedzieć z książką.

Pierogi fanatycznie lepiła moja mama, nauczona przez babcię.

Dziś z zachwytem ( niestety z zazdrością) obserwuję młode zadbane mamy, partnerki. Mądre są. Mądrzejsze niż byłam ja.  Potrafią ogarnąć domową logistykę, dzielić się obowiązkami z partnerem. Bo dom to Ona i On.

A mnie mama nauczyła, że przez żołądek do serca.

A życie nauczyło, że mężczyzna do kochanki nie biega na pierogi.

Komentarze