Gwałtu, rety, gdzie jest mój pilot?

Szczęście to nic innego, jak zdrowie i kiepska pamięć.

O ile sympatyczniej żyje się bez kiepskich wspomnień. Że ktoś Ci kiedyś coś powiedział, coś zrobił, skrzywdził.

Czas upłynął, zdarzenia dawno pokryłby kurz, gdyby nie ciągłe pielęgnowanie, odkurzanie, wyjmowanie z szafki i oglądanie wciąż z każdej strony.

Czy to coś zmieni?

Kiedyś dawałam sobie prawo do chowania urazy, pielęgnowania poczucia krzywdy, wracania do zdarzeń, po absurdalnie długim czasie.

To było moje. Mój mentalny majątek. Element poczucia tożsamości i osobowości. Cała ja.

Dziś uznaję całą durność takiej postawy. Naprawdę.

To było smutne, płytkie i nic mi od tego nie przybywało.
No może trochę hormonów stresu, wrednych zmarszczek mimicznych, bolącego żołądka.
Normalnie same profity.

Teraz wybieram sobie okazjonalnie opcje amnezji. Włącz- wyłącz.
Na życzenie.

Nie biorę do siebie cudzych dąsów, marudzenie, kwękania. Nie oddaję nikomu pilota do moich emocji.

Jeśli myślisz, że KTOŚ Cię złości, KTOŚ Cię denerwuje, KTOŚ sprawia, że czujesz się podle, to znaczy, że wypuściłaś pilocik z ręki.

Złapał go ktoś, kto od teraz ma wpływ na Twoje emocje, samopoczucie, zdrowie.
Łatwo zrzucić wtedy winę na innych. Rozłożyć bezradnie łapki i hołubić nieszczęśliwość. Gloryfikować smutny los.

A życie u licha, za krótkie jest na smutki. I na to by żyć pod dyktando emocji, którymi steruje jakaś wredna, złośliwa, toksyczna osobowość.

Więc weź się w garść. Bo to jak się będziesz czuć, zależy od Twojej decyzji.
Kopnij w odwłok złodzieja pilotów. Decyduj samodzielnie. Wybieraj jak najczęściej dobre emocje, bo w ich aurze żyje się dłużej i zdecydowanie przyjemniej. I zapominaj to co złe.

Tak jest wygodniej, przyjemniej, zabawniej.

Tak myślę.

Ale co ja tam wiem…

Komentarze