Słońce nie ma znaczenia, jeśli marzenia są promienne

Stefan powiedział, że w tym listopadzie to zrobiłam się szara. Taka pochmurna i bez wyrazu. I nawet nie próbowałam zaprzeczać, bo czuję tę szarość w środku mojej człowieczej metafizycznej istoty. Mimo sporych pokładów optymizmu, szarość zewnętrzna przedostaje się przez szpary w ochronnym płaszczyku i powoli sączy do serca i umysłu.

Coraz trudniej rano wstawać, a łóżko zachęcająco rozkłada podusie już o dwudziestej.

-Spij ile wlezie mówi Stefan, a mnie jest szkoda czasu, szkoda życia na chodzenie do łóżka tak wcześnie.

-Natura każe spać- powiedział ziewając szeroko Stefan. Słońce zasypia, jeże zasypiają, świstaki i inne niedźwiedzie. Czemu walczysz z naturą?

-Bo nie jestem świstakiem Stefanku. Bo światło elektryczne i żarówki są po to, by nie dać się mrokowi. By coś robić, przeczytać, poprasować. Jest tyle rzeczy do zrobienia. Ciągle coś.

-I co z tego? – Stefan nie dał się przekonać. Życie to przyjemność, nie wyścig z czasem. Nie pogoń za rzeczami do zrobienie. Te rzeczy, to niekończąca się opowieść. Zawsze będzie prasowanie, zawsze będą jakieś projekty, zakupy, urzędy. Podłogi do odkurzenie, maile do odpisania. Kiedy załatwisz jedną listę, zapełni się kolejna. Taka ich natura.

-To co mam robić? Iść spać, ryzykując, że jak się obudzę, to góra spraw przysypie mnie niczym lawina?

-A wiesz Ewka, że kiedy odpoczywasz, to nabierasz sił? Kiedy wyśpisz się prawie na zapas, to wszystko załatwisz dużo szybciej?

-Może tak, co jednak zrobić z głową, która obraca wciąż codzienność, przekłada, kombinuje i to spanie z poczuciem winy takie jest niezbyt przyjemne. Rzekłabym, że jest wyczerpujące.

-A próbowałaś w tej głowie obracać sobie marzenie? Takie nawet z pozoru nierealne? Wymyślone historie, zakręcone fabuły, piękne krajobrazy? Listopad sprzyja marzeniom. Takim odlotom w inne światy.

-Wiesz Stefanku, masz rację. W listopadzie będę marzyć. Na początku o zimowych, śnieżnych dniach, które z czasem przerodzą się w przedwiośnie. O pierwszych baziach na wierzbach, przebiśniegach i krokusach. Potem wymarzę sobie jakąś podróż, krótką kolorową wyprawę. Pomarzę o słonecznych wakacjach.

I bezpiecznie przetrwam ten pochmurny listopad, bo słońce nie ma znaczenia, jeśli marzenia są promienne.

Komentarze